Recenzja książki Beaty Lubas: How to Photograph Food. Czy warto kupić?

Czy książka Beaty Lubas „How to Photograph Food” warta jest zakupu? Czy w dobie łatwo dostępnych materiałów online, kolejna książka o fotografii kulinarnej ma jeszcze sens? Komu może się przydać? Na te i inne pytanie odpowiem w dzisiejszym poście.

Nie tak dawno temu, premierę miała książka Beaty Lubas: How to Photograph Food, czyli w tłumaczeniu na polski: Jak fotografować jedzenie. Po samym tytule łatwo jest się domyślić, że jest to książka skierowana do osób, które zajmują się fotografią jedzenia, czyli dla blogerów, instagramerów czy fotografów kulinarnych.

Kilka słów o autorce

Beata Lubas prowadzi na instragramie profil pod nazwą @bealubas. Umieszcza tam przepiękne zdjęcia jedzenia, ale także dzieli się wiedzą, inspiruje, organizuje foto wyzwania oraz warsztaty fotograficzne. Na te ostatnio na pewno się kiedyś wybiorę.

O książce How to Photograph Food

W moim odczuciu książka How to Photograph Food to bardzo praktyczny poradnik, który w bardzo prosty i czytelny sposób pokazuje jak zrobić dobre zdjęcie. Jaki wybrać kadr, jak komponować zdjęcie i na co zwrócić uwagę, aby wywołać u widza chęć zjedzenia tej pysznej potrawy ze zdjęcia.

Książka ma bardzo logiczną i uporządkowaną strukturę. Zaczynasz od podstaw czyli od ustawień aparatu. Następnie uczysz się o świetle, o jego znaczeniu i sposobach manipulowania. W kolejnych rozdziałach przeczytasz o kompozycji, stylizacji i obróbce fotografii w lightroomie. Ostatni rozdział to taki trochę motywator oraz inspiracja do dalszego działania i rozwoju.

Osobiście uwielbiam podglądać jak inni fotografują jedzenie. Jak się organizują, jak podchodzą do planowania sceny, jak dobierają oświetlenie. Zobaczenie zdjęcia i warunków oświetleniowych, w jakich ono powstało daje mi nowe spojrzenie na fotografię, bo inni robią to inaczej. Takie właśnie obserwowanie innych przy pracy jest dla mnie mega inspirujące. I ta książka właśnie taka jest. Pokazuje jak Beata to robi, że uzyskuje tak dobre efekty.

Storytelling w fotografii. Jaką historię opowiada Twoje zdjęcie?

To mógłby być drugi roboczy podtytuł tej książki. Fotografia kulinarna to umiejętność zwizualizowania odbiorcy smaku, zapachu i konsystencji fotografowanej potrawy. Ta książka niemalże na każdej stronie uczy jak to zrobić, aby widz zrobił się bardzo głodny i żeby wywołać w nim określone emocje.

Co tu dużo mówić, ta książka jest piękna, inspirująca i bardzo przydatna.

Komu dedykowana jest książka How to Photograph Food?

Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Podstawy fotografii wyjaśnione są bardzo przejrzyście i zilustrowane pięknymi fotografiami. Myślę, że początkujący użytkownicy łatwo odnajdą się w meandrach ustawień aparatu. Ponadto zasady kompozycji są tu też dokładnie wyjaśnione.

Osoby bardziej zaawansowane, które chcą udoskonalić swój warsztat znajdą tu mnóstwo porad, trików i zadań do przećwiczenia w domu.

Kto jeszcze może chcieć tę książkę? Każdy fan pięknych, inspirujących fotografii. Każdy, kogo zachwyca wyjątkowy styl Beaty i uwielbia podziwiać kulinarne arcydzieła.

5 rzeczy, których nauczyłam się z książki How to Photograph Food

Oczywiście tych rzeczy jest znacznie więcej, ale w głowie szczególnie utkwiły mi poniższe informacje:

Jak zatrzymać ruch na zdjęciu?

Sekrety udanej kompozycji w fotografii kulinarnej

Jak sprawić, żeby jedzenie na zdjęciu wyglądało świeżo i zdrowo? Sztuczki i triki

Jak usprawnić pracę? Przygotuj całą scenę jeszcze przed podaniem dania

Brak weny i motywacji. Gdzie szukać fotograficznej inspiracji?

Jak zatrzymać ruch na zdjęciu? Jak zrobić epickie zdjęcie tortu ze zgaszonymi świeczkami, nad którymi unosi się lekka smużka dymu?

To była dla mnie zawsze najbardziej frustrująca część fotografii, bo efekty były po prostu niezadowalające. Po lekturze książki wyszły na wierzch dwie kwestie. Po pierwsze źle dobierałam parametry a po drugie zbyt szybko się poddawałam. Jeśli Beata pisze, że zrobienie idealnego zdjęcia ciasta z tymi świeczkami i dymkiem wymagało od niej ponad 100 podejść, a ja frustrowałam się w połowie, to oznacza tylko tyle, że muszę być bardziej wytrwała.

W książce pokazane jest jak dobierać parametry jeśli chcemy uchwycić wspomnianą smużkę dymu. Nie da się tego skopiować w 100% bo warunki oświetleniowe mam zupełnie inne, ale przynajmniej wiem w którą stronę podążać.

Sekrety udanej kompozycji w fotografii kulinarnej.

Jak zbudować harmonijną kompozycję na zdjęciu?

Wizualna równowaga na zdjęciu jest bardzo ważna. Na samym początku mojej przygody z fotografią miałam problem ze znalezieniem idealnego środka. Przechodziłam ze skarajności w skrajność. Albo pakowałam na zdjęciu za dużo rzeczy albo szłam w przeciwną stronę i tworzyłam ascetyczny minimalizm.

Zatem bardzo inspirujące dla mnie były te porady, na których krok po kroku pokazane były kolejne etapy stworzenia kompozycji, zarówno na talerzu, ale także na całym zdjęciu. Beata doskonale tłumaczy jakie elementy wspierają bohatera zdjęcia i używa ich bardzo świadomie. Tu wszystko jest tak w sam raz.

Oczywiście w książce jest też dużo podstawowych informacji dotyczących wpływu poszczególnych parametrów, kolorów i sposobów fotografowania, które też mają przeogromny wpływ na efekt końcowy.

Spójrzcie tylko na poniższe zdjęcie. Instrukcja krok po kroku jak utworzyć idealną kompozycję dania w misce, tak aby wszystkie składniki były wyeksponowane. No prościej nie da się tego pokazać!

Jak sprawić, żeby jedzenie na zdjęciu wyglądało świeżo i zdrowo? Sztuczki i triki

Wszyscy wiemy, że jedzenie poza lodówką więdnie. Sałaty i kiełki stają się smętne i zwiędnięte, owoce ciemnieją, a mięso z każdą chwilą staje się coraz mniej fotogeniczne. Książka napakowana jest dobrymi radami jak radzić sobie z różnymi rodzajami dań, aby zdążyć uchwycić na zdjęciu to, co jest w nich najpiękniejsze. Ponadto zawiera przydatne wskazówki odnośnie przechowywania, przygotowywania i reanimacji bohaterów zdjęcia.

Dla mnie szczególnie użyteczne były porady dotyczące fotografowania ciast z gałką lodów, aby lody za szybko się nie rozpłynęły i nie rozmiękczyły ciasta. Pomocne były też podpowiedzi dotyczące przygotowywania warzyw do dań paciowatych typu risotto.

Przygotuj całą scenę jeszcze przed podaniem dania

To było dla mnie dosyć zaskakujące odkrycie, żeby pracować w nieco inny sposób. Zazwyczaj wiem, co chcę osiągnąć. Przed sesją rozrysowuję sobie kilka wariantów moich wizji, a potem gromadzę potrzebne rzeczy. Następnie nakładam jedzenie, ustawiam i robię zdjęcie. Potem zmieniam i eksperymentuję z ustawieniem. I tu czasami pojawia się u mnie problem, ponieważ nie zawsze zdążę poeksperymentować. Powód tego jest prozaiczny- moje danie przestaje wyglądać atrakcyjnie.

Natomiast w książce podpatrzyłam, że często scena jest już wstępnie gotowa. Na wybranym tle stoją miski, a w nich są już łyżki poukładane tak jak na finalnym zdjęciu. Następnie pojawia się danie i kilka dodatkowych propsów, które mają za zadanie wspierać historię opowiedzianą na zdjęciu. Jest to ekstra rozwiązanie, ale też fajne ćwiczenie, które pozwala wyćwiczyć się w tym które nasze propsy pasują do siebie najlepiej i jakie ułożenia są miłe dla oka. Prawdę mówią nigdy nie bawiłam się moimi propsami „na sucho” i najwyższa pora to zmienić.

Brak weny i motywacji. Jak i gdzie szukać fotograficznej inspiracji?

Miewam gorsze dni. Czasami stwierdzam, że robię paskudne zdjęcia, które do niczego się nie nadają. A czasami mam tak cudowny flow, że wszystko po prostu wychodzi i jest idealnie.

Ja wiem, ze okresy braku motywacji są też nam potrzebne i dają możliwość zdystansowania się i nabrania świeżego spojrzenia. Dobrze jest wiedzieć, że nie tylko ja ich doświadczam. Pokrzepiające było wiec przeczytać, ze inni też tak mają i jak sobie z tym radzą. Tablice inspiracji na Pintereście, studiowanie dzieł malarzy, spacery w nieznane dotąd miejsca czy po prostu zasłużony odpoczynek od pracy to coś, co zdecydowanie do mnie przemawia.

Uwagi

W tej chwili książką dostępna jest w angielskiej wersji językowej, ale napisana jest czytelnie i prosto. Dla mnie czytanie jej było samą przyjemnością i nie musiałam sprawdzać słów w słowniku. Myślę, że jednak znajomość terminologii fotograficznej po angielsku i subskrybowanie brytyjskich czasopism kulinarnych mogło mieć wpływ na tak łatwy odbiór książki przeze mnie. Uważam jednak, ze po sprawdzeniu podstawowych pojęć i ewentualnym wyszukaniu nieznanych słówek w słowniku, książka będzie bardzo pomocna nawet osobom z podstawowym angielskim ale z wolą uczenia się fotografii kulinarnej od najlepszych.

Czy jest sens wydawać tę książkę po polsku? Trudno mi powiedzieć, chyba większość fotografów i blogerów kulinarnych już ją sobie kupiła.

Krótkie podsumowanie

Podsumowując- jeśli kręci Was fotografia kulinarna to po prostu musicie mieć tę książkę. Jest piękna, jest użyteczna i wyjątkowo inspirująca. Najlepsza jaką miałam!

Książkę kupowałam na amazonie. Cena okładkowa 25 GBP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *