Menu stron
TwitterRssFacebook

Opublikowane dnia 31 Sty 2015 w DLA DZIECI, NAPOJE | 0 komentarzy

Przepis na zimowy sok z marchewek, jabłek, buraków i pomarańczy moro

Coś Wam wyznam- z natury jestem zmarzluchem więc za zimą szczególnie nie przepadam. Owszem fajnie jest się przejść kiedy wszystko jest ośnieżone,a świat wygląda niczym z bajki. Taką bajkę całym sercem akceptuję w terminie od początku do końca grudnia. I wystarczy. Potem może już być wiosna.

Na zimę zazwyczaj zmieniam moje menu na bardziej rozgrzewające. Jogurtów i zimnych sałatek jem bardzo mało, owoce surowe z raz dziennie. O tej porze roku zdecydowanie preferuję wszystko po obróbce cieplnej- zapiekane, smażone, gotowane. Wyjątek robię dla pomarańczy, mandarynek i cytryn- o tej porze roku są moim zdaniem najsmaczniejsze. Staram się ich jednak nie jeść przed wyjściem z domu.

Moje zimowe soki są w głównej mierze oparte na tym, co z powodzeniem udaje się przechować w piwnicy. Marchewki, jabłka, buraki, pasternaki, gruszki (w postaci musu) oraz domowe soki z dzikiej róży czy czarnego bzu. To jest moja baza do zimowych soków. Do tego czasami dodaję jakieś cytrusy. Dzisiaj w moim soku zagościły pomarańcze moro, które w przekroju są wyjątkowo rozkoszne.

ZIMOWY_SOK1
Komentarze (0)

Opublikowane dnia 14 Lis 2014 w DLA DZIECI, NAPOJE | 2 komentarze

Przepisy dla dzieci: Witaminki, witaminki, czyli domowy sok multiwitaminowy

Pierwsze półtora miesiąca Natalii w punkcie przedszkolnym minęło nam spokojnie. Raz coś podłapała, dostała gorączki i spędziła trzy dni w domu. Udało się ją doprowadzić do ładu domowymi sposobami. Ostatnio znów coś przywlekła. I znowu w ruch poszły domowe syropy, maliny, czosnek itp. Do tego dużo wygrzewania, moczenia nóg w gorącej wodzie z gorczycą, nacierania, inhalacji i mnóstwo odpoczynku. Przy różnych infekcjach spada apetyt, organizm koncentruje się na walce z intruzami. Jednak jak tylko udaje się sytuację jako tako opanować staram się podsuwać córce naturalne soki owocowe, czyste lub przecierowe. Na szczęście pije je ze smakiem więc mogę poszaleć z różnymi kombinacjami smaków. Jest tylko jeden warunek- do soku MUSI być włożona słomka! Bez niej życie traci sens…
Sok z dzisiejszego przepisu jest naturalnie słodki, nie ma potrzeby dosładzać go cukrem czy inną substancją słodzącą. Jeśli dzieci mają opory przed buraczkiem warto zacząć od jego minimalnej ilości i stopniowo zwiększać jego udział w soku.

sok_z_buraka_1b
Komentarze (2)

Opublikowane dnia 21 Paź 2014 w DESERY, WEGETARIAŃSKIE | 4 komentarze

Ciasto czekoladowe z burakami, bez mąki

Kolejny eksperyment kuchenny udany! Nowa wersja ciasta czekoladowego, w wersji bez mąki, z dodatkiem pieczonych, czerwonych buraków, które nadają mu głębi i bardziej wielowymiarowego smaku. Ciasto wychodzi wilgotne i jednocześnie dosyć puszyste. Wyraźnie czekoladowe ale nieco innaczej niż w klasycznym przepisie. Pieczone buraczki mają zupełnie inny smak i zapach niż gotowane, czuć je bardzo delikatnie.
Po zblendowaniu wszystkich składników ciasto jest dosyć luźne, ale w pieczeniu zachowuje się przyzwoicie. Wyrosło na jakieś 4cm.

Nam bardzo smakowało. Natalce też. Kawałeczek zaniosła na drugie śniadanie do punktu przedszkolnego czym wzbudziła falę zazdrości i pożądania wśród dwu- i trzylatków :)
Jednak najlepszą rekomendacją jest aprobata mojego taty, który w kwestii potraw wyznaje zasadę- nie zbliżaj się do mnie z dziwactwami, nie jestem już głodny. Tata ciasto jadł i naprawdę mu smakowało. No to kochani, teraz musicie je zrobić!

ciasto_czekoladowe_burak_1a
Komentarze (4)

Opublikowane dnia 5 Lip 2014 w DLA DZIECI, NAPOJE | 0 komentarzy

Poranna moc witamin czyli koktajl z letnich owoców i warzyw

Są takie poranki, kiedy to mąż wstaje z Natalią skoro świt, a ja jeszcze dosypiam w cieplutkiej pościeli. Może spałabym i dłużej gdyby podekscytowana do granic możliwości córeczka, nie obudziła mnie informując, że będzie z tatą robić „siok”. Za chwilę przybiega ponownie i dumnie prezentuje mi obraną i ponadgryzaną marchewkę. Znów ucieka do kuchni, a ja zamykam oczy. Za moment czuję jak coś mokrego i zimnego dotyka mojego czoła, patrzę- tym razem Pan Miś „trzyma” czereśnie dyndające na smukłych ogonkach i wywija nimi radośnie. No nie pośpię! Wstaję i razem z Natalią idziemy robić ten „siok”. To, ile mała dziewczynka potrafi wytrąbolić takiego soku przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Bo to był naprawdę dobry „siok”!

sok_1e
Komentarze (0)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...