Menu stron
TwitterRssFacebook

Opublikowane dnia 18 Paź 2015 w DESERY, DLA DZIECI | 0 komentarzy

Zdrowe batoniki musli z owocami (bez pieczenia)

Informację o pierwszych przymrozkach potraktowaliśmy poważnie i oberwaliśmy w sadzie wszystkie jabłka, pigwy i gruszki. Zapakowane w skrzynki leżą spokojnie w piwnicy, czekają na swój moment. Od razu po zbiorach do domu przywiozłam całe ogromne wiadro jabłek. Ze zjedzeniem poszło gładko- większość została przerobiona na sok, część upieczona, część zjedzona na surowo, a reszta transformowana w batony i wysuszona w suszarce do owoców. Akurat suszyłam pigwowce i jedna tacka była wolna- pozostało więc miejsce na kulinarne eksperymenty. Gdyby nie to, prawdopodobnie suszyłabym batony w piekarniku, w znacznie wyższej temperaturze. Batony suszyły się długo, ok. 5 godzin; ale tak jak wspomniałam robiły się przy okazji suszenia innych owoców. Mokra masa batonowa po 2 godzinach suszenia była z zewnątrz lekko podsuszona. Została więc pokrojona i delikatnie przełożona na tackę z dziurkami, aby równomiernie suszyć batony ze wszystkich stron. Po kolejnych dwóch godzinach batony były już podsuszone z zewnątrz, ale środek nadal pozostawał lekko wilgotny. We trójkę na zmianę chodziliśmy sprawdzać stan batonów więc jeszcze w trakcie suszenia zjedliśmy połowę przygotowanej porcji. Reszta została polana czekoladą i zjedzona na deser. Z przygotowanej porcji zostały dwa batoniki, które dokończyliśmy po kolacji.

Batoniki były w połowie wysuszone; jeśli miałyby być przechowywane to należałoby je dokładniej wysuszyć. Ewentualnie zrobić coś w rodzaju granoli. Owoce muszą być dokładnie ususzone, inaczej prawdopodobnie spleśnieją. Jeśli jednak mają stanowić zdrowy podwieczorek to takie suche na zewnątrz, lekko sprężyste i wilgotne w środku będą w sam raz.

batony_musli_1a
Komentarze (0)

Opublikowane dnia 2 Mar 2015 w DLA DZIECI, PRZEKĄSKI | 4 komentarze

Chrupiące batoniki z amarantusa i sezamu

Zrobiłam masę na batoniki. Jeszcze dobrze nie zastygła jak dwójka skrytożerców zaczęła ją podskubywać. Dostali zakaz zbliżania się. W końcu mały skrytożera położył się spać, duży zabrał się do pracy przy laptopie, natomiast ja na spokojnie mogłam zająć się batonami. Pomoc męża w tej dziedzinie bezcenna:
Ja: jak myślisz, jak włożę batony do suszarki na owoce to przestaną być lepkie czy zrobią się bardziej kleiste?
M: Nie wiem. (po chwili) Dla mnie teraz są ok, ale możesz spróbować podsuszyć połowę.
Tak też zrobiłam. Powycinałam szklanką koła, aby batoniki ładnie prezentowały się na zdjęciach i włożyłam do suszarki na godzinę. Po tym czasie duży skrytożerca przyszedł do pokoju i pochrupując batonik oznajmił- już się nie kleją! Na mój poziom wrażliwości na tym punkcie potrzymałabym je jeszcze z pół godziny, ale stwierdziłam, że może dosuszą się przez noc. Mąż dostał zakaz podjadania batonów, w końcu musiały doczekać do porannych zdjęć. Nie doczekały. I to nie z powodu męża, ale z powodu porannego myszkowania Natalki. Zawsze, ale to zawsze po przebudzeniu biegnie do naszego łóżka, taki odruch bezwarunkowy. Ale nie tym razem… akurat dziś te małe, bose stópki od razu zaprowadziły ją do kuchni. Tam z małpią zręcznością otworzyła suszarkę, wyciągnęła batonik i przyszła nas obudzić aby pochwalić się znaleziskiem. Po mojej zdziwionej minie zreflektowała się, że coś nie tak i głośno wykrzyknęła:
– Tata nie ma!… i pobiegła do kuchni przynieść batonik…po chwili…
– Mama nie ma!… i pobiegła do kuchni przynieśc batonik…po chwili…
– Tata już zjadł!…i pobiegła do kuchni przynieść batonik…po chwili…
– Tata już zjadł!…i pobiegła do kuchni przynieść batonik…
– No co? – powiada wyjątkowo zadowolony z obrotu sytuacji mąż- dziecko mi dało, nie mogę mu odmówić.
A niech tam, jemy! I tak pożarta została pierwsza partia batonów. Resztę pokroiłam w kwadraty, podsuszyłam i błyskawicznie obfociłam.

amarantus+sezam_1a
Komentarze (4)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...