Menu stron
TwitterRssFacebook

Opublikowane dnia 2 Mar 2015 w DLA DZIECI, PRZEKĄSKI | 4 komentarze

Chrupiące batoniki z amarantusa i sezamu

Zrobiłam masę na batoniki. Jeszcze dobrze nie zastygła jak dwójka skrytożerców zaczęła ją podskubywać. Dostali zakaz zbliżania się. W końcu mały skrytożera położył się spać, duży zabrał się do pracy przy laptopie, natomiast ja na spokojnie mogłam zająć się batonami. Pomoc męża w tej dziedzinie bezcenna:
Ja: jak myślisz, jak włożę batony do suszarki na owoce to przestaną być lepkie czy zrobią się bardziej kleiste?
M: Nie wiem. (po chwili) Dla mnie teraz są ok, ale możesz spróbować podsuszyć połowę.
Tak też zrobiłam. Powycinałam szklanką koła, aby batoniki ładnie prezentowały się na zdjęciach i włożyłam do suszarki na godzinę. Po tym czasie duży skrytożerca przyszedł do pokoju i pochrupując batonik oznajmił- już się nie kleją! Na mój poziom wrażliwości na tym punkcie potrzymałabym je jeszcze z pół godziny, ale stwierdziłam, że może dosuszą się przez noc. Mąż dostał zakaz podjadania batonów, w końcu musiały doczekać do porannych zdjęć. Nie doczekały. I to nie z powodu męża, ale z powodu porannego myszkowania Natalki. Zawsze, ale to zawsze po przebudzeniu biegnie do naszego łóżka, taki odruch bezwarunkowy. Ale nie tym razem… akurat dziś te małe, bose stópki od razu zaprowadziły ją do kuchni. Tam z małpią zręcznością otworzyła suszarkę, wyciągnęła batonik i przyszła nas obudzić aby pochwalić się znaleziskiem. Po mojej zdziwionej minie zreflektowała się, że coś nie tak i głośno wykrzyknęła:
– Tata nie ma!… i pobiegła do kuchni przynieść batonik…po chwili…
– Mama nie ma!… i pobiegła do kuchni przynieśc batonik…po chwili…
– Tata już zjadł!…i pobiegła do kuchni przynieść batonik…po chwili…
– Tata już zjadł!…i pobiegła do kuchni przynieść batonik…
– No co? – powiada wyjątkowo zadowolony z obrotu sytuacji mąż- dziecko mi dało, nie mogę mu odmówić.
A niech tam, jemy! I tak pożarta została pierwsza partia batonów. Resztę pokroiłam w kwadraty, podsuszyłam i błyskawicznie obfociłam.

amarantus+sezam_1c

amarantus+sezam_1d„Misiu, patrz!”

Składniki:
120g amarantusta ekspandowanego
1 szklanka sezamu
2/3 szklanki płynnego miodu
1 łyżka melasy trzcinowej

Przygotowanie:
1. Amarantus wysypać na blaszkę i wstawić do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika na ok. 10 minut, w międzyczasie zamieszać całość ze 2 razy. Dzięki temu amarantus będzie bardziej chrupiący. Ostudzić.
2. Sezam podprażyć na złoto na suchej patelni. Ostudzić.
3. Składniki wymieszać w misce tak aby amarantus i sezam były dokładnie obklejone miodem z melasą. Masę równomiernie wyłożyć na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia (ja użyłam blachy z piekarnika będącej na standardowym wyposażeniu). Dokładniej ugnieść masę. Ja przykryłam ją drugim papierem do pieczenia i wyrównałam powierzchnię wałkiem do ciasta, na grubość cium mniejszą niż 1cm. Odstawić na kilka godzin. Pokroić na kawałki. Poszczególne porcje przekładać papierem aby się nie posklejały i ułożyć warstwowo w pojemniku. W zasadzie tutaj można zakończyć przygotowanie batoników, ale można je dodatkowo podsuszyć aby zniwelować tą lekką kleistość. Ja suszyłam w suszarce do owoców przez godzinę w 50 stopniach. Myślę, że można spróbować podsuszyć też w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach, tak samo jak bezy.

Smacznego!

amarantus+sezam_1b

amarantus+sezam_1a

Komentarze

4 komentarze

  1. Czym można zastąpić melasę?

    • jak nie masz to pomiń lub daj więcej miodu :)

  2. Dziękuję za odpowiedź.
    Czekam na więcej ciekawych przepisów,blog jest super.
    Fajne przepisy dla dzieci, sama jestem mamą 2 dziewczynek i staram się im podawać zdrowe,pełnowartościowe posiłki.

    • Nawet nie wiesz ile radości sprawiają mi takie wiadomości! Dziękuję :)

Publikuj i odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...