Menu stron
TwitterRssFacebook

Opublikowane dnia 16 Cze 2015 w DANIA GŁÓWNE, PRZEKĄSKI | 1 komentarz

Idealna sałatka na upalne dni

Lato to zdecydowanie czas sałatek. Świeże warzywa aż się proszą o skropienie oliwą bądź delikatnym sosem i już są gotowe do zjedzenia. Różnego rodzaje sałaty, ogórki, pomidory, zioła to nie tylko bomba witamin i soli mineralnych dla naszego organizmu, ale także doskonała koloroterapia. Ponadto latem takie sałatki świetnie schładzają nasz organizm, dzięki czemu łatwiej jest przetrwać upały (w sezonie zimowym taka sałatka spotęgowałaby tylko uczucie zimna i wcale by nas nie rozgrzała). W związku z tym to właśnie lato jest idealnym sałatkowym momentem. I to właśnie teraz warzywa mają najwięcej smaku i najwięcej wartościowych składników. Warto więc skorzystać z tego dobrodziejstwa.

salatka_1c
Komentarze (1)

Opublikowane dnia 2 maja 2015 w PRZEKĄSKI, WEGETARIAŃSKIE | 0 komentarzy

Sałatka z gotowaną rzodkiewką i rukwią wodną

Tegoroczna majówka nie rozpieszcza nas słońcem. Ze sparceu wróciliśmy głodni i zmarznięci więc do jedzenia chcieliśmy coś na ciepło. I najlepiej jak najszybciej! Sałatka z rzodkiewek doczekała się swojej wariacji na ciepło. Ugotowana rzodkiewka, a następnie obsmażona na maśle i oprószona bułką tartą jest naprawdę smaczna i smakuje podobnie do… kalafiora! Do tego rukiew wodna i prażone pestki słonecznika. Danie szybkie i proste w przygotowaniu. Tak przygotowane rzodkiewki mogą stanowić samodzielne danie albo być dodatkiem do obiadu. Sałatkę można zjeść także z chrupiącymi grzankami albo z pajda chleba posmarowaną masłem.

rzodkiewka_rukiew_1a
Komentarze (0)

Opublikowane dnia 17 Kwi 2015 w PRZEKĄSKI | 2 komentarze

Chrupiące pieczone szparagi z sosem czosnkowym

No nareszcie są- zielone szparagi! Sezon otwieram pieczonymi szparagami, w chrupiącej panierce z dodatkiem parmezanu. Do tego bardzo czosnkowy sos. Połączenie wprost fantastyczne! Jest to małe urozmaicenie w stosunku do klasycznych gotowanych szparagów czy zup. W tej postaci mogą stanowić zdrową przekąskę; a ja dziś zaszalałam i zjadłam na drugie śniadanie. Tak, z tym bardzo czosnkowym sosem. Dziś pracuję w domu, to wolno mi :)

szparagi_2a
Komentarze (2)

Opublikowane dnia 25 Mar 2015 w PRZEKĄSKI | 0 komentarzy

Fishburger czyli domowy burger z kotlecikiem z dorsza

Uwielbiam burgery! Z mięsem, z rybą, wegetariańskie. Wszystkie są super. Zwłaszcza te robione w domu są super, bo z tymi kupionymi na mieście to różnie bywa. Ostatnio skusiłam się na kanapkę Tuna Burger w North Fish i to była porażka. „Amerykański burger ze stekiem z tuńczyka podany z wyjątkowym sosem BBQ” okazał się niesmaczny (delikatnie powiedziane). Sama zrobię lepsze! Tuńczyków jednak w sklepie nie było, były świeże dorsze. Piękne, białe mięsko, w sam raz na burgery. Rybę postanowiłam zmielić, żeby otrzymane kotleciki lepiej pasowały kształtem do bułek, ale można z powodzeniem usmażyć poporcjowaną rybę i włożyć ją do burgerów. U mnie za zmieleniem ryby przemawia jeszcze argument zwany „Natalią”. Ryby w kawałku ona „nie luba” ale kotlecik rybny to już zje :)

fishburger_1a
Komentarze (0)

Opublikowane dnia 2 Mar 2015 w DLA DZIECI, PRZEKĄSKI | 4 komentarze

Chrupiące batoniki z amarantusa i sezamu

Zrobiłam masę na batoniki. Jeszcze dobrze nie zastygła jak dwójka skrytożerców zaczęła ją podskubywać. Dostali zakaz zbliżania się. W końcu mały skrytożera położył się spać, duży zabrał się do pracy przy laptopie, natomiast ja na spokojnie mogłam zająć się batonami. Pomoc męża w tej dziedzinie bezcenna:
Ja: jak myślisz, jak włożę batony do suszarki na owoce to przestaną być lepkie czy zrobią się bardziej kleiste?
M: Nie wiem. (po chwili) Dla mnie teraz są ok, ale możesz spróbować podsuszyć połowę.
Tak też zrobiłam. Powycinałam szklanką koła, aby batoniki ładnie prezentowały się na zdjęciach i włożyłam do suszarki na godzinę. Po tym czasie duży skrytożerca przyszedł do pokoju i pochrupując batonik oznajmił- już się nie kleją! Na mój poziom wrażliwości na tym punkcie potrzymałabym je jeszcze z pół godziny, ale stwierdziłam, że może dosuszą się przez noc. Mąż dostał zakaz podjadania batonów, w końcu musiały doczekać do porannych zdjęć. Nie doczekały. I to nie z powodu męża, ale z powodu porannego myszkowania Natalki. Zawsze, ale to zawsze po przebudzeniu biegnie do naszego łóżka, taki odruch bezwarunkowy. Ale nie tym razem… akurat dziś te małe, bose stópki od razu zaprowadziły ją do kuchni. Tam z małpią zręcznością otworzyła suszarkę, wyciągnęła batonik i przyszła nas obudzić aby pochwalić się znaleziskiem. Po mojej zdziwionej minie zreflektowała się, że coś nie tak i głośno wykrzyknęła:
– Tata nie ma!… i pobiegła do kuchni przynieść batonik…po chwili…
– Mama nie ma!… i pobiegła do kuchni przynieśc batonik…po chwili…
– Tata już zjadł!…i pobiegła do kuchni przynieść batonik…po chwili…
– Tata już zjadł!…i pobiegła do kuchni przynieść batonik…
– No co? – powiada wyjątkowo zadowolony z obrotu sytuacji mąż- dziecko mi dało, nie mogę mu odmówić.
A niech tam, jemy! I tak pożarta została pierwsza partia batonów. Resztę pokroiłam w kwadraty, podsuszyłam i błyskawicznie obfociłam.

amarantus+sezam_1a
Komentarze (4)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...