Menu stron
TwitterRssFacebook

Opublikowane dnia 11 Lis 2015 w DANIA GŁÓWNE | 4 komentarze

Fasolka po bretońsku

Jesień i zima to idealna pora na fasolkę po bretońsku. Kiedy zmarznięta wracam do domu, a na dodatek jestem strasznie głodna, to talerz ciepłego jedzenia to jedna z tych rzeczy, które momentalnie podnoszą mój komfort. Zazwyczaj jest to talerz zupy, ale są też takie dni, kiedy powinno to być coś konkretniejszego, np. fasolka po bretońsku. Talerz fasolki z kawałkami kiełbasy i sosem pomidorowym to zdecydowanie mój jesienno- zimowy faworyt. Rozgrzewa, syci i poprawia humor. Takie danie musi być porządnie przyprawione, aby pomóc naszemu organizmowi w trawieniu. Ilość przypraw należy dopasować wg indywidualnych upodobań. Należy jednak pamiętać, że kiełbasa i boczek same w sobie są aromatyczne i zawierają przyprawy, dlatego z końcowym doprawieniem sugeruję się wstrzymać. Niech wszystkie składniki razem się pogotują i dopiero wtedy stanie się jasne czy trzeba więcej soli, pieprzu, kminku czy majeranku. W przepisie użyłam wędzonej kiełbasy robionej przez zaznajomionego masarza zatem nie dodaję żadnej konkretnej marki; po prostu użyjcie takiej kiełbasy jak lubicie. Chyba, że nie lubicie to przygotujcie wersję bezmięsną.

FASOLKA_1c
Komentarze (4)

Opublikowane dnia 8 Lis 2015 w DANIA GŁÓWNE | 2 komentarze

Szczupak duszony z warzywami

Szczupak to jedna z tych ryb, które bardzo lubię, ale niestety rzadko mam okazję jeść. Wynika to z tego, że zazwyczaj nie mam go gdzie kupić. Wczoraj udało mi się kupić płat świeżego szczupaka więc został on królem dzisiejszego obiadu. Zastanawiałam się czy nie zrobić z niego jakiegoś bardziej fikuśnego dania, ale ostatecznie postawiłam na prostotę i szybkość wykonania. W końcu jest to jedna z tych cech, które cenię podczas prac kuchennych.
Szczupak z dzisiejszego przepisu duszony jest w korzeniowych warzywach sezonowych, ale równie dobrze będzie komponował się z cukinią, brokułami czy pomidorami. Do garnka w którym się dusi nie ma potrzeby dolewania wody czy oleju, ponieważ w trakcie duszenia z ryby będą uwalniać się soki. Warto jednak zajrzeć pod pokrywkę co jakiś czas, żeby skontrolować sytuację. Rybę możecie podać i zjeść z samymi warzywami, z chlebem lub z kaszą, to już zależy od Was. Śmiało wrzucajcie do garnka inne warzywa, w końcu przepis to tylko inspiracja.

Ryba z dzisiejszego przepisu jest jak najbardziej daniem odpowiednim na Wigilię.

szczupak_1c
Komentarze (2)

Opublikowane dnia 5 Lis 2015 w Bez kategorii | 2 komentarze

Ulubione brukselki Natalii (z masłem i sezamem)

Ostatnio w sieci znowu został poruszony temat niejadków. Głównie chodziło o to, że mamy „jadków” nie rozumieją problemu, a najlepiej niech nie udzielają rad. Najlepiej żadnych, bo ich rady są, za przeproszeniem, o dupę potłuc. Nieprawda! To, że jedna, druga, trzecia,…, pięćdziesiąta rada nie zadziała nie oznacza, że nie zadziała pięćdziesiąta pierwsza. Uważam, że warto dzielić się swoimi spostrzeżeniami i tym co się sprawdziło. Na etapie rozszerzania menu Natalki tez byłam załamana, nowe dania nie wzbudzały entuzjazmu (poza owocami), najlepsze było mleko, a przecierane zupki i warzywa służyły głównie do namaszczania ciała i krzesełka do karmienia. Rozpiska od położnej dotycząca rozszerzania diety więcej mi nerwów naszarpała niż przyniosła pożytku. W związku z tym naprawdę uważam, że najważniejsze jest poznanie dziecka i kierowanie się intuicją… ale nie o tym dzisiaj chciałam.
Dzisiaj chciałabym zaprosić Was i Wasze maluchy na brukselkę, a dokładniej na mikro brukselkę. Zwykła brukselka rzadko kiedy jest atrakcyjna dla dziecka. Przegotowana bywa gorzkawa, a do tego ma specyficzny zapach i smak. Rozwiązaniem są maleńkie brukselki, wielkości wiśni lub nawet ciut mniejsze. Są delikatniejsze w smaku, gotują się ok. 6-8 minut, podane z masłem i sezamem są naprawdę smaczne. Malutkie brukseleczki są dla dziecka dużo bardziej atrakcyjne niż ich standardowe odpowiedniki. Na moją córkę zawsze dobrze działają mniejsze egzemplarze- chętniej po nie sięga i krócej trwa proces namawiania, żeby spróbowała nowości. Zawsze ma prawo nie jeść nowości jeśli jej nie posmakuje, ale staram się ją zachęcić, żeby chociaż spróbowała. I tutaj pełen sukces! „Malutkie kapustki” (bo tak je nazywa) spodobały jej się wybitnie. Zostały pogłaskane, wycałowane, a na końcu pożarte za smakiem. A Wy macie w sobie tyle miłości do jedzenia? :)

brukselka_1aa
Komentarze (2)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...