Menu stron
TwitterRssFacebook

Opublikowane dnia 26 Paź 2015 w DESERY, DLA DZIECI | 2 komentarze

Budyń jaglany z bitą śmietaną kokosową

Niedawno Wam wspominałam, że do pracy przygotowuję sobie różnego rodzaju koktajle. Jednak te z dodatkiem kaszy jaglanej szybko absorbują wodę i zmieniają swoją konsystencję w budyń zanim zdążę dojechać do pracy (samochodem to jakies 10 minut drogi, więc blisko). I o ile w przypadku budyniowatych koktajli w kolorze żółtym, różowym czy czerwonym zupełnie mi to nie przeszkadza to zielony budyń (z jarmużem) wygląda już dziwnie.
W ostatni piątek spieszyłam się do pracy i prawdę mówiąc brak większej ilości owoców sprawił, że sypnęłam do dzbanka blendera kakao i cukier waniliowy. Nawet nie miałam czasu próbować co wyszło, tylko migiem przelałam zawartość do słoików i w drogę. A podobno robota nie zając, nie ucieknie, a tu spieszyć się trzeba. W każdym razie, jak już znalazłam chwilkę na spałaszowanie śniadania, okazało się, że na śniadanie mam budyń czekoladowy! Taki, który smakuje niemalże jak tradycyjny domowy budyń, tylko, że bardziej sycący dzięki dodatkowi kaszy jaglanej. Uprażona, a potem ugotowana kasza jaglana jest neutralna w smaku i dlatego świetnie pasuje do wszystkich tego typu wynalazków.

Przygotowując budyń w domu, pokusiłam się o podanie go z kokosową bitą śmietaną i uprażonymi orzechami laskowymi. Może być też i zwykła bita śmietana, ale warto od czasu do czasu wypróbować coś nowego, prawda? Jeśli jednak zechcecie wypić go jak shake’a to dodajcie więcej mleka.

budyn_jaglany_1a
Komentarze (2)

Opublikowane dnia 23 Paź 2015 w DANIA GŁÓWNE | 0 komentarzy

Risotto grzybowe

Risotto planowałam już od jakiegoś czasu. Wszystkie składniki miałam już kupione. Jednak w ostatniej chwili nastąpiła zmiana planów i zamiast wspólnego gotowania wybraliśmy się na jesienny spacer do lasu. Chodzenie po grubej warstwie szeleszczących liści to jeden z atutów jesieni, taka czysta forma radości z obcowania z naturą. Drugą satysfakcjonującą dla mnie formą jesiennej aktywności jest zbieranie grzybów. Z Natalią grzyby zbiera się specyficznie. Jedyne, które wzbudzają entuzjazm to muchomory czerwone! Młoda nie zrywa ich, nie depcze, ona nad nimi medytuje. Nad każdym muchomorem należy się pochylić i uważnie mu się przyjrzeć. W końcu czerwony kolor jest jej zdaniem najładniejszy na świecie. A borowiki? Nuda! Nudnie brązowe, pozbawione jednego z najlepszych wzorków na świecie- kropek! Wszystko co czerwone i w kropki jest w jej mniemaniu najpiękniejsze na świecie. Pozostawiając jej wolny wybór w kwestii ubioru wyglądałaby jak wielki muchomor aka biedronka. Wraz z nadejściem deszczowej aury schowałyśmy czerwone buciki w białe kropki (a jakże!) i zastąpiłyśmy je kaloszami w domyślnym kolorze. W kropki nie było.

Zawsze jak znajdę w lesie jakiegoś grzyba przypomina mi się dowcip o grzybiarzach.
Jak wita się dwóch grzybiarzy, którzy przypadkiem spotykają się w lesie?
– Tu nic nie ma

A teraz zabieramy się za gotowanie!

risotto_1b
Komentarze (0)

Opublikowane dnia 18 Paź 2015 w DESERY, DLA DZIECI | 0 komentarzy

Zdrowe batoniki musli z owocami (bez pieczenia)

Informację o pierwszych przymrozkach potraktowaliśmy poważnie i oberwaliśmy w sadzie wszystkie jabłka, pigwy i gruszki. Zapakowane w skrzynki leżą spokojnie w piwnicy, czekają na swój moment. Od razu po zbiorach do domu przywiozłam całe ogromne wiadro jabłek. Ze zjedzeniem poszło gładko- większość została przerobiona na sok, część upieczona, część zjedzona na surowo, a reszta transformowana w batony i wysuszona w suszarce do owoców. Akurat suszyłam pigwowce i jedna tacka była wolna- pozostało więc miejsce na kulinarne eksperymenty. Gdyby nie to, prawdopodobnie suszyłabym batony w piekarniku, w znacznie wyższej temperaturze. Batony suszyły się długo, ok. 5 godzin; ale tak jak wspomniałam robiły się przy okazji suszenia innych owoców. Mokra masa batonowa po 2 godzinach suszenia była z zewnątrz lekko podsuszona. Została więc pokrojona i delikatnie przełożona na tackę z dziurkami, aby równomiernie suszyć batony ze wszystkich stron. Po kolejnych dwóch godzinach batony były już podsuszone z zewnątrz, ale środek nadal pozostawał lekko wilgotny. We trójkę na zmianę chodziliśmy sprawdzać stan batonów więc jeszcze w trakcie suszenia zjedliśmy połowę przygotowanej porcji. Reszta została polana czekoladą i zjedzona na deser. Z przygotowanej porcji zostały dwa batoniki, które dokończyliśmy po kolacji.

Batoniki były w połowie wysuszone; jeśli miałyby być przechowywane to należałoby je dokładniej wysuszyć. Ewentualnie zrobić coś w rodzaju granoli. Owoce muszą być dokładnie ususzone, inaczej prawdopodobnie spleśnieją. Jeśli jednak mają stanowić zdrowy podwieczorek to takie suche na zewnątrz, lekko sprężyste i wilgotne w środku będą w sam raz.

batony_musli_1a
Komentarze (0)

Opublikowane dnia 11 Paź 2015 w NAPOJE, PRZETWORY | 1 komentarz

Syrop z pigwowca, bez gotowania i pasteryzacji

Przepis na syrop z pigwowca otrzymałam w pakiecie razem z moim mężem. Na jednym z naszych pierwszych spotkań częstował mnie herbatą właśnie z dodatkiem pigwowca. Urzekł mnie aromat i smak takiej herbaty. Mąż też zapunktował. Do tamtej pory pigwowce kojarzyły mi się tylko z krzewami ozdobnymi, które wspaniale kwitną. Natomiast od tamtej pory na naszej działce pojawiło się kilka krzaczków pigwowca, a z ich owoców możemy zrobić sok, dżem, galaretkę czy nalewkę. Wszystkie te przetwory są pyszne, słodko- kwaśne. Owoce swój charakterystyczny kwaśno- cierpki smak zawdzięczają dużej dawce witaminy C. Można by powiedzieć, że pigwowiec to lokalny odpowiednik cytryny. I to dużo lepszy! Nie dość, że pigwowiec ma kilka razy więcej witaminy C niż cytryna to jest również bardziej ekologiczny. Pigwowce nie są uprawiane na skalę przemysłową więc kupując je nawet na bazarku możemy mieć pewność, że nie były pryskane, woskowane czy traktowane innymi środkami chemicznymi. Pigwowca nie dostaniemy u sprzedawców handlujących owocami i warzywami kupionymi na giełdzie ale raczej od babuszek oferujących dodatkowo koszyk jajek od szczęśliwych kur, 2 dynie, jakiś groch i siatkę jabłek w najróżniejszych kształtach i wielkościach. Warzywa i owoce naturalnie nie rosną identyczne zatem raczej wystrzegam się żurnalowych ideałów piękna.

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jak przygotować sok z pigwowca. Do jego sporządzenia warto wybrać owoce jak najbardziej dojrzałe, czyli żółte. Nie zielonkawe, nie jasno żółte tylko takie w ciepłym, słonecznym odcieniu. Te będą najlepsze! Im bardziej dojrzały owoc tym większa pewność, że otrzymany sok nie zamieni się w ocet. Cukru ma w syropie być dużo, tak aby powstał roztwór nasycony, czyli część cukru nie będzie w stanie się rozpuścić. W związku z tym lepiej jest wybrać cukier nierafinowany, ale zwykły też będzie ok. Syrop z użyciem brązowego cukru jest ciemniejszy, brązowy, natomiast z białego ma kolor jasno- żółty.

Sok po przelaniu do butelek można zapasteryzować, ale trzeba pamiętać, że w trakcie pasteryzacji stracimy część witaminy C i składników mineralnych. Ja soku nie pasteryzuję, po prostu przechowuję w lodówce.

Ach, zapomniałabym. Jeśli możecie to ususzcie kilka pigwowców pokrojonych w plasterki do wigilijnego kompotu. Będzie prze-py-szny!

pigwowiec_syrop_1a
Komentarze (1)

Opublikowane dnia 9 Paź 2015 w NAPOJE, ŚNIADANIA, WEGETARIAŃSKIE | 5 komentarze

Śniadaniowy koktajl z jarmużem/ Zielone smoothie

Odkąd wróciłam do pracy moje pierwsze śniadania przybrały postać koktajli. Robione są na szybko, z tego co akurat mam pod ręką. Raz jest to koktajl na bazie kaszy jaglanej, raz na płatkach owsianych a innym razem są to same owoce i warzywa. Dzisiaj chciałabym polecić Wam koktajl z jarmużem. Już widzę jak część z Was się krzywi, a część wzdryguje się na samą myśl o takim połączeniu. I wcale się Wam nie dziwię! Też kiedyś byłam przerażona. Moje pierwsze próby nie były udane. Raz wyszło kapuściano, raz trąciło zielskiem, innym razem po prostu smaliło w gardle bo jarmuż był zbyt dominujący. W tym przypadku jest inaczej. Owoce, a głównie ananas bardzo skutecznie maskują obecnośc jarmużu. Dodatek daktyli, gruszki i bananów nadaje słodyczy. Całość wychodzi pyszna i jedynie zielony kolor może wzbudzać podejrzenia. Tak jest w przypadku mojej córki, zielone jest wg niej nieodpowiednie do wypicia; ba, trujące nawet! Jest to ciekawa teoria, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że ten sam koktajl podany w nieprzezroczystym bidonie był już dobry. Warto więc porzucić pewne uprzedzenia i dać mu szansę. A jest naprawdę dobry!

Zielony koktajl z jarmużem to śniadaniowa bomba zdrwotna. Zawiera dużo łatwo przyswajalnego wapnia (jarmuż, daktyle) a także fosfor, żelazo, magnez i witaminy. Warto więc po niego sięgnąć, zwłaszcza, że sezon przeziębień jest przed nami. Dobrze jest z zawczasu zadbać o nasz organizm.

Po takim koktajlu jestem gotowa do pracy. Co prawda za godzinę zgłodnieję i wtedy przyjdzie pora na drugie śniadanie, które mam już spakowane do lunchboxa. Może chcielibyście zobaczyć moje propozycje na posiłki do pracy? Dajcie znać w komentarzach.

koktajl_jarmuz_1d
Komentarze (5)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...