Menu stron
TwitterRssFacebook

Opublikowane dnia 17 Mar 2015 w DANIA GŁÓWNE, DLA DZIECI | 2 komentarze

Drobiowe pulpeciki w delikatnym sosie

Małe dzieci, kobiety karmiące piersią i osoby na lekkostrawnych dietach są z pulpetami za pan brat. Najpierw drobiowe, potem z dodatkiem czerwonego mięsa. Najpierw bez cebuli, potem ze szczypiorkiem lub cebulką. Od samego początku z zieleniną, z przyprawami uzależnionymi od stanu i możliwości żołądka.
Pulpety z poniższego przepisu to jedno z dominujących dań w moim menu zaraz po urodzeniu córeczki oraz jedno z jej pierwszych dorosłych posiłków po etapie stricte zupkowym. Lekkie, delikatne i łatwe w przygotowaniu. Smak sosu można łatwo zmienić dodając do niego chociażby śmietanę lub przecier pomidorowy albo dodając inne ulubione warzywa. Dzisiaj chciałam jednak pokazać wersję podstawową i mam nadzieję, że będzie Wam smakowała.

pulpeciki_1a
Komentarze (2)

Opublikowane dnia 15 Mar 2015 w PIECZYWO, ŚNIADANIA | 8 komentarze

Wypiekanie na śniadanie: Okrągłe chałki!

„Zobacz, jakie ładne!”- wykrzyknęłam do męża w trakcie formowania chałek.
„no ładne”- odpowiedział, kiedy podetknęłam mu chałkę pod sam nos.
„łooo”- wykrzyknęła Natalia- „chcę to cisnąć!”
O nie! Żadnego ciśnięcia nie będzie. Już widzę jak te małe rączki rozklepują misternie zlepioną chałkę na cienki placek, a drobne paluszki świdrują w niej dziury. Przerabiałam to nie raz. I mimo zapewnień i patrzenia sobie głęboko w oczy, że będzie cisnąć tylko swój kawałek ciasta, to i tak znienacka, niby przypadkiem oprze się centralnie o chałkę albo po tajniacku zrobi paluszkiem dziurę.
„Zawołam Cię jak urosną to będziesz smarować je jajkiem i posypywać sezamem, ok?”
„Okej”
Uff, chałki uratowane!

Chałka to dla mnie jeden z tradycyjnych wypieków. Miękka, delikatna, z puszystym wnętrzem. Najczęściej zapleciona w warkocz. Chałka to propozycja śniadaniowa lub kolacyjna- podawana z dżemem lub białym serem; popijana mlekiem lub herbatą. Jeden ze smaków dzieciństwa.
W dzisiejszym wypiekaniu na śniadanie zdecydowałam się na wersję z dodatkiem mąki pełnoziarnistej. Z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona.

chalka_1e
Komentarze (8)

Opublikowane dnia 11 Mar 2015 w PIECZYWO | 24 komentarze

Chleb pszenno- żytni z prażoną mąką

Pszenno- żytnie chleby na zakwasie to moje ulubione. Robiłam je w najróżniejszych konfiguracjach i o różnych stopniach trudności, ale z prażoną mąką- nigdy. Postanowiłam spróbować. Są jednak takie chwile w życiu, gdy wszystko idzie topornie. Najpierw wywaliłam na podłogę zaczyn, a potem z mozołem doczyszczałam kuchnię. Trudno, zdarza się, nastawiłam drugi zaczyn. Natomiast w dniu pieczenia pękła moja silikonowa forma do wypieku chleba. Z braku innych odpowiednich form przełożyłam chleb bezpośrednio na blachę. Upiekłam duży, dosyć płaski bochen, który wizualnie może szału nie robi bo kromki są długie i wrzecionowate, ale smakowo- rewelacja! Mój chleb ma ciemniejszy kolor ze względu na większą zawartość mąki żytniej.

pszenno-zytni_1a
Komentarze (24)

Opublikowane dnia 6 Mar 2015 w PIECZYWO, ŚNIADANIA | 3 komentarze

Wytrawne ptysie śniadaniowe

Ptysie zazwyczaj jadam na słodko, z bitą śmietaną, czasami dodatkowo polane czekoladą. W ramach naszego wypiekania na śniadanie Gosia zaproponowała wytrawne ptysie na podstawie przepisu Rachel Khoo, autorki książki Mała Francuska Kuchnia. Wytrawne ptysie brzmiały dla mnie na tyle intrygująco, że postanowiłam upiec je po raz pierwszy. Powiem Wam szczerze, że wyciskanie ciasta z worka cukierniczego przerasta moje zdolności manualne. Niby proste- włożyć ciasto do worka i naciskać, a mi jakoś nie idzie. Ciasto ucieka mi na wszystkie sposoby i jestem nim cała umazana. Kolejnym razem zamiast krążków przypominających bajgle, porcje ciasta nałożę przy pomocy mokrej łyżki. Będzie szybciej i łatwiej. Jedno Wam powiem, ptysie piekące się w piekarniku tak pięknie pachną, że można wybaczyć im wszystko!

ptysie_1a
Komentarze (3)

Opublikowane dnia 2 Mar 2015 w DLA DZIECI, PRZEKĄSKI | 4 komentarze

Chrupiące batoniki z amarantusa i sezamu

Zrobiłam masę na batoniki. Jeszcze dobrze nie zastygła jak dwójka skrytożerców zaczęła ją podskubywać. Dostali zakaz zbliżania się. W końcu mały skrytożera położył się spać, duży zabrał się do pracy przy laptopie, natomiast ja na spokojnie mogłam zająć się batonami. Pomoc męża w tej dziedzinie bezcenna:
Ja: jak myślisz, jak włożę batony do suszarki na owoce to przestaną być lepkie czy zrobią się bardziej kleiste?
M: Nie wiem. (po chwili) Dla mnie teraz są ok, ale możesz spróbować podsuszyć połowę.
Tak też zrobiłam. Powycinałam szklanką koła, aby batoniki ładnie prezentowały się na zdjęciach i włożyłam do suszarki na godzinę. Po tym czasie duży skrytożerca przyszedł do pokoju i pochrupując batonik oznajmił- już się nie kleją! Na mój poziom wrażliwości na tym punkcie potrzymałabym je jeszcze z pół godziny, ale stwierdziłam, że może dosuszą się przez noc. Mąż dostał zakaz podjadania batonów, w końcu musiały doczekać do porannych zdjęć. Nie doczekały. I to nie z powodu męża, ale z powodu porannego myszkowania Natalki. Zawsze, ale to zawsze po przebudzeniu biegnie do naszego łóżka, taki odruch bezwarunkowy. Ale nie tym razem… akurat dziś te małe, bose stópki od razu zaprowadziły ją do kuchni. Tam z małpią zręcznością otworzyła suszarkę, wyciągnęła batonik i przyszła nas obudzić aby pochwalić się znaleziskiem. Po mojej zdziwionej minie zreflektowała się, że coś nie tak i głośno wykrzyknęła:
– Tata nie ma!… i pobiegła do kuchni przynieść batonik…po chwili…
– Mama nie ma!… i pobiegła do kuchni przynieśc batonik…po chwili…
– Tata już zjadł!…i pobiegła do kuchni przynieść batonik…po chwili…
– Tata już zjadł!…i pobiegła do kuchni przynieść batonik…
– No co? – powiada wyjątkowo zadowolony z obrotu sytuacji mąż- dziecko mi dało, nie mogę mu odmówić.
A niech tam, jemy! I tak pożarta została pierwsza partia batonów. Resztę pokroiłam w kwadraty, podsuszyłam i błyskawicznie obfociłam.

amarantus+sezam_1a
Komentarze (4)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...