Menu stron
TwitterRssFacebook

Najczęsciej czytane artykuły

Opublikowane dnia 5 Paź 2017 w DANIA GŁÓWNE | 0 komentarzy

Makaron w kremowym sosie ze świeżych kurek, zielonego groszku i gorgonzoli

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię zbierać grzyby. Tylko nie mam z kim. A jak sama pójdę do lasu na grzyby to odróżniam tylko podgrzybki, borowiki i kurki, a potem w domu się okazuje, że mam też maślaki i kozaki (dzięki, Mamo). Żadnych trujaków.
Niestety w tym roku nie miałam czasu, żeby do lasu pójść i jedyny wypad grzybowy to ten na pobliski bazarek. Grzyby zazwyczaj kupuję od indywidualnych osób, które zazwyczaj stoją na samym brzegu bazarku. Wiem, że są to osoby, które wstały wcześnie rano i zebrały te grzyby skoro świt, a dzięki temu ja mam świeże jedzenie. Z tego samego źródła mam już prawdziwki, które suszą się do wigilijnych dań.

Dzisiejszy przepis to taka wariacja na temat sosu kurkowego. W lodówce znalazłam nędzną resztkę śmietany, ale był za to mascarpone i gorgonzola. Do tego ostatniego mam ambiwalentne odczucia. Sam w sobie mi nie smakuje i na desce serów go nie tknę. Jednak w sałatkach, sosach jego smak jest naprawdę wyjątkowy, pyszny. Naprawdę warto spróbować! Jeśli nie jesteście przekonani, dodajcie tylko mały kawałeczek sera, a potem kolejny. Sami musicie znaleźć swój balans, przepis to tylko inspiracja!

Pomyślcie tylko: Kurki w kremowym sosie z mascarpone i śmietany, z dodatkiem świeżego, zielonego groszku i estragonu. Do tego podkręcająca smak gorgonzola… To musi być pyszne!

sos-z-kurek

sos-kurkowy

Składniki:

  • 400g świeżych kurek
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki masła
  • garść zielonego groszku (świeżego lub mrożonego, ugotowanego)
  • 250g serka mascarpone
  • 4 łyżki śmietany 18%
  • gorgonzola (wg uznania)
  • mała gałązka estragonu
  • sól, pieprz do smakudodatkowo: 1/2 opakowania wstążek makaronu (użyłam Lubelli), natka pietruszki

Przygotowanie:

  1. Kurki oczyścić. Pokroić na mniejsze kawałki.
  2. Na patelni roztopić masło, dodać ząbek czosnku i kurki. Po 10 minutach dodać estragon (same listki), śmietanę, mascarpone, gorgonzolę i zielony groszek, doprawić solą i pieprzem i dusić przez ok. 5-10 minut.
  3. Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu, wymieszać z sosem, posypać natką pietruszki.

Smacznego!

Świętuj z Lubellą Światowy Dzień Makaronu

Komentarze (0)

Opublikowane dnia 22 Wrz 2017 w DANIA GŁÓWNE, DESERY | 0 komentarzy

Jesienne comfort food w restauracji BelEtage w Lublinie

Dobrze zjeść. Co to znaczy? Jedni pod tym pojęciem rozumieją dużo, dużo jedzenia, które cieszy nasze kubki samkowe. Drudzy, którzy są mocno przywiązani do jakości, uważają, że lepiej zjeść mniej, ale z dobrej jakości składników. A Wy, co byście wybrali? Dużo jedzenia, które jest ok, czy może mniej, ale z poczuciem pewności, ze jest wykonane z dobrej jakości składników? Jeśli musiałabym wybrać, wybrałabym drugą opcję, ponieważ bardzo ważne jest dla mnie to, co jem i skąd moje jedzenie pochodzi.

A wyobrażacie sobie jakby to było, gdyby połączyć obydwie opcje? Nie dość, że dostajesz pyszne jedzenie z lokalnych, sezonowych składników, to na dodatek dostajesz solidną porcję, którą jesteś w stanie porządnie się najeść. Brzmi fantastycznie, prawda? Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam właśnie o takim miejscu, jednej z perełek na lubelskim szlaku kulinarnym. Tym miejscem jest restauracja BelEtage w Grand Hotelu w Lublinie. To jedno z piękniejszych miejsc w Lublinie, w dodatku w samym jego centrum. Do tego hotelu i restauracji mam szczególny sentyment, zwłaszcza, że siedem lat temu powierzyłam im organizację mojego ślubnego przyjęcia. Do dziasiaj miło wspominam ten dzień, i zawsze jak mijam Grand Hotel to robi mi się przyjemnie błogo.

Zanim opowiem Wam o tym, co można tam pysznego zjeść i na co ja się skusiłam, chciałabym najpierw powiedzieć kilka słów o szefie kuchni, bo to od niego zależy jak dane miejsce funkcjonuje pod względem kulinarnym. Artur Góra, bo o nim mowa, to nie tylko osoba, która cieszy się uznaniem w środowisku, dostaje wyróżnienia i nagrody. To przede wszystkim skromny, przesympatyczny człowiek. Jest jak bliska rodzina, która wita Cię z otwartymi rękami i autentycznie cieszy się z Twojego przybycia. Tak też dla Ciebie gotuje. Z  tego, co jest w sezonie najlepsze, w jesiennym menu znajdziemy grzyby, dynię, kapustę, buraki, pasternak, figi i orzechy. Część produktów przynosi prosto ze swojego ogródka! Swoją drogą w tym, jego ogródku, przechadzają się jeże, po drzewach skaczą wiewiórki, a dodatkowo na jesień pojawią się w nim budki dla ptaków. To już dużo mówi o osobie, która taki ogród posiada. Ja ma taką wizję, że z samego rana Artur Góra wchodzi do swojego ogrodu, wita się ze zwierzakami, bierze dynię pod pachę, wyrywa wiąchę zieleniny i idzie z tym do pracy.

Artur Góra, szef kuchni w BelEtage


Artur Góra, szef kuchni w BelEtage

Natomiast Artur o sobie i swojej kuchni mówi tak: „W mojej kuchni pierwszeństwo należy do świeżości i naturalności. Resztę stanowi pasja.” I tak właśnie jest. Jeśli potrzebny jest ser do sernika, to jest robiony samodzielnie na miejscu, potrzeba ziół, szef urwie je w swoim ogrodzie…
Jesienne menu przygotowane przez Artura nie jest długie (raptem kartka A4), ale zawiera w sobie kwintesencję jesieni. Mamy tu dwie zupy, 8 dań głównych (drób, cielęcina, wołowina, wieprzowina, ryba, warzywa) i 2 desery. Każda osoba znajdzie tu coś dla siebie.

Ja zdecydowałam się na tradycyjną zupę borowikową. Lubię świeże produkty, a możliwość jedzenia zupy ze świezych borowików a nie suszonych to naprawdę kusząca opcja. To co zaskoczyło mnie najbardziej to dosyć duża wielkość porcji i w zasadzie po samej zupie byłam już najedzona. Borowikowa w BelEtage to gęsta zupa, w której jest mnóstwo grzybów; to zupa, która tak samo dobrze smakuje jak i pachnie. Doskonale przyprawiona. Wspaniała, bogata, sycąca.

IMG_8981

Podczas gdy ja delektowałam się borowikową, Agnieszka z bloga Studnia Miodu jadła krem z dyni z kozim serem i chili:

IMG_8982

Na drugie danie wybrałam rybę- solę pieczoną w całości z salsą warzywną (kapary, oliwki, cebula) oraz bagietką czosnkową. Połączenie ryby z wyrazistą salsą to kombinacja, którą warto powtórzyć we własnym domu, wspaniale dopełnia się z rybą. Nie byłam w stanie dojeść porcji do końca. Myślę, że mój mąż też byłby zadowolony z ilości jedzenia.
Szef kuchni powiedział nam, że zależy mu na tym, żeby ludzie się u niego najedli i nie chodzili dojadać do stojącego nieopodal fastfooda.

IMG_8987

Agnieszka zamówiła medaliony z cielęciny, gnocchi, sos ze szpinaku i suszonych pomidorów z mascarpone i parmezanem. Spójrzcie na ten kwiat nasturcji, pięknie wygląda. Jest cały jadalny. Kto go przyniósł? Oczywiście szef kuchni!

IMG_8989

Na deser wybrałam brownie: burak, czekolada i pomarańcza. Byłam tej pozycji bardzo ciekawa, bo w zeszłym roku robiłam ciasto czekoladowe z burakiem. Tutaj brownie podane było w sosie z białej czekolady i przystrojone kandyzowaną skórką pomarańczową. Gdyby nie było sosu to mogłoby być bardziej wilgotne, ale z sosem idealnie się uzupełniało. I skórka pomarańczowa. Uwielbiam!

IMG_8996
Agnieszka wybrała sernik na zimno, ze śliwkami i pieczonymi figami. Wspominałam już, ze ser robiony jest samodzielnie:)

IMG_9000

Jeśli chodzi o ceny w BelEtage to są w moim odczuciu rozsądne, zupy i desery za 18zł, dania główne w przedziale od 24zł (Paneer Tikka Masala) do 87zł (T-Bone Stek). Biorąc pod uwagę jakość składników, samodzielne przygotowanie od początku do końca, smak dań oraz obsługę to jestem jak najbardziej na tak.
Opinie o BelEtage możecie też przeczytać na Trip Advisor.

Miejsce: BelEtage, IBB Grand Hotel Lublinianka, ul. Krakowskie Przedmieście 56, Lublin

W degustacji jesiennego menu wzięłam udział razem z Agnieszką ze Studni Miodu. Degustacja menu odbyła się w ramach Lubelskiej Blogosfery Kulinarnej.

Komentarze (0)

Opublikowane dnia 12 Wrz 2017 w DANIA GŁÓWNE | 0 komentarzy

Mini lasagne ze szpinakiem, pieczarkami i beszamelem

Lasagne nierozerwalnie kojarzy mi się z kotem Garfieldem, którego oglądałam w dzieciństwie. O dziwo, moją pierwszą lasagne zjadłam wiele lat później, a kumulację jedzenia lasagne miałam w trakcie pobytu w UK. Mieli tam naprawdę świetny wybór lasagne, chociaż najczęściej decydowałam się na wersję mięsną. Tą ze szpinakiem omijałam jednak szerokim łukiem. Przez myśl mi nie przeszło, że to może być dobre! A jednak! Raz podskubałam trochę z talerza koleżanki i przepadałam. Lasagne ze szpinakiem była pyszna! Tak mi zasmakowała, że od tamtej pory robiłam najróżniejsze jej wersje- z sosem pomidorowym, z beszamelem, z pastą warzywną. Każda z nich ma swój urok. Każda jest wyjątkowa i na każda trzeba mieć „smaka”.

Nie wiem jak u Wy, ale ja mam pewien problem z lasagne. Jakkolwiek bym się nie starała, często rozpada mi się i przechyla w trakcie przenoszenia na talerz, przez co przestaje wyglądać jak te wspaniałe lasagne z kulinarnych czasopism. Nie ukrywam, że robiłam kilka podejść, żeby pokazać ją na blogu, ale za każdym razem nie wyglądała tak, jak to sobie wymyśliłam. Postanowiłam podejść do tematu inaczej i upiec lasagne w postaci pojedyńczych porcji w małych naczyniach do zapiekania. Uff, jest zdecydowanie lepiej. Nie trzeba wyciągać, przekładać, nic się nie rozjeżdża na boki. Sama sobie dałabym lajka :)

lasagne ze szpinakiem

lasagne ze szpinakiem i pieczarkami

Składniki (na 2 porcje):

  • 12 płatów lasagne (użyłam Lubelli)
  • 2 garści szpinaku
  • 100g ricotty
  • 150g pieczarek
  • garść startej mozzarelli
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 1-2 łyżki masła
  • sól, pieprz

Dodatkowo na sos beszamelowy:

  • 2 duże łyżki masła
  • 2 duże łyżki mąki
  • 1 i 1/3 szklanki mleka
  • 1/2 łyżeczki gałki myszkatołowej
  • sól, pieprz

Przygotowanie:

  1. Płaty lasagne przygotować wg przepisu na opakowaniu, czyli obgotować i rozłożyć na płasko, każdy oddzielnie, żeby się nie posklejały.
  2. Pieczarki pokroić na plastry i obsmażyć na łyżce masła. Posolić.
  3. Szpinak pokroić, czosnek przecisnąć przez praskę. Całość poddusić na maśle (przelałam tu resztkę masła z pieczarek), przez ok. 3 minutki. Po ostudzeniu wymieszać z ricottą. Doprawić lekko solą.
  4. Przygotować beszamel. Na patelni z grubym dnem roztopić masło, dodać mąkę i energicznie mieszać za pomocą trzepaczki. Zmniejszyć płomień na kuchence na minimalny albo przestawić patelnię na najmniejszy palnik. Dodawać porcje mleka, po ok. 50ml i znowu energicznie mieszać. Ja co jakiś czas zdejmowałam patelnię z kuchenki i mieszałam obok, aby dobrze rozmieszać całość i żeby nie powstawały grudki i kluchy. Sos powinien mieć jedwabistą konsystencję. Na koniec doprawić do smaku gałką, solą i pieprzem.
  5. Na dno każdego naczynia do zapiekania wlać po 2 łyżki sosu i rozprowadzić go zarówno po dnie, jak i po brzegach naczynia. Ułożyć warstwę z 2 płatów lasagne- posmarować beszmalem, posypać pieczarkami, szpinakiem- potem znowu 2 płaty lasagne- beszmel, reszta pieczarek i szpinaku i na wierzch znowu 2 płaty lasagne i beszamel. Całość posypać mozzarellą, otulić folią aluminiową od góry i wstawić do piekarnikarozgrzanego do 180 stopni C na ok. 15 min. Potem zdjąć folię i piec kolejne 15 minut, do zrumienienia wierzchu. Pod koniec pieczenia lasagne powinno „bulgotać”. Lekko ostudzić.

Smacznego!

lasagne ze szpinakiem i piecarkami

Komentarze (0)

Opublikowane dnia 4 Wrz 2017 w Bez kategorii, ZUPY | 0 komentarzy

Co zrobić w warzywami z rosołu? Przepis na kremową zupę pomidorową

„Co zrobić z warzywami z rosołu?” W moim odczuciu zjeść. Innej opcji nie ma. Nie po to gotuje się gar esencjonalnego rosołu, by potem wywalić te wszystkie warzywa do kosza. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, rosół jemy pierwszego dnia, zaraz po ugotowaniu, a drugiego zamieniamy resztę w pomidorówkę, ogórkową, kartoflankę, grochówkę, czy co tam nam jeszcze przyjdzie do […]

pomidorowa
Komentarze (0)

Opublikowane dnia 24 Sie 2017 w ŚNIADANIA | 1 komentarz

Przepis na udany poranek: Croissanty z twarożkiem i pieczonymi pomidorami

Brzydkie śniadania gorzej smakują. Tak myślę. Nie od dzisiaj wiadomo, że jemy oczami. Im coś ładniejsze tym lepiej oddziałuje na nasze receptory i chcemy to zjeść jak najszybciej. Przykład? Owsianka. W szkolnej stołówce podawana na śniadanie jako szaro- bura zupa, której nikt publicznie nie wychwalał i nikomu nie przyszło do głowy, żeby ją sfotografować. Spójrzcie […]

Na śniadanie: croissanty
Komentarze (1)

Opublikowane dnia 14 Sie 2017 w ZUPY | 4 komentarze

Zupa na upał: Chłodnik ogórkowy z czerwonymi buraczkami

Kocham gotować, ale gdy temperatura przekraczała 30 stopni C to włączanie kuchenki czy piekarnika wydawało mi się wręcz okrutne. Naszym hitem obiadowym zostały więc chłodniki, które przynosiły upragnione orzeźwienie. Robiliśmy je na bazie kefiru, jogurtu naturalnego lub zsiadłego mleka. Do tego dodawaliśmy starte ogórki, buraczki razem z młodymi liśćmi oraz mnóstwem świeżych ziół- kopru, bazylii, mięty, […]

Chłodnik z ogórków
Komentarze (4)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...