Menu stron
TwitterRssFacebook

Najczęsciej czytane artykuły

Opublikowane dnia 22 maja 2016 w DESERY, ŚNIADANIA | 7 komentarze

Placuszki jogurtowe z truskawkami

Sezon na polskie truskawki rozpoczęty! Sezon na słodkie, pachnące i soczyste truskawki. Na większe, mniejsze, bardziej czerwone oraz takie prawie dojrzałe owoce. To już nie botoksowane importowane truskawki, które czasami nawet i pachną, ale niestety kompletnie pozbawione są smaku. Zaczyna się wielkie truskawkowe love! Na działkowe truskawki jeszcze trochę przyjdzie mi poczekać, bo na razie kwitną, ale do tego czasu kumpluję się tymi sklepowymi.

Kilka dni temu, jak tylko zobaczyłam propozycję wypiekania na śniadanie w postaci placuszków jogurtowych z truskawkami, od razu wiedziałam, że biorę w nim udział! Placuszki wychodzą puszyste, łatwo się smażą, ale zdecydowanie krócej niż w przepisie. Przecieranie patelni papierowym ręcznikiem po każdej turze obowiązkowe- dopiero wtedy placuszki są złociste, a zatopione w cieście truskawki apetycznie czerwone. Reakcja córki na placuszki: „Mama, pycha!” oraz „tak jeszcze nie było, żeby w placuszku była truskawka” powinny wystarczyć za rekomendację :)

placuszki_z_truskawkami_1a

Przepis pochodzi z Kwestii Smaku i w całości cytuję go za autorką.

Składniki:
250 g jogurtu greckiego lub naturalnego
2 duże jajka
2 łyżki oleju roślinnego lub roztopionego masła
2 – 3 łyżki cukru
1 i 1/3 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
mała szczypta soli
kilka truskawek

Przygotowanie:

W misce wymieszać lub zmiksować jogurt z jajkami i 2 łyżkami oleju, dodać cukier, mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia i solą. Wymieszać lub zmiksować do połączenia się składników w gładką i jednolitą masę.
Rozgrzać patelnię (np. naleśnikową lub inną z nieprzywierającą powłoką) i nakładać po 1 pełnej łyżce ciasta na jednego placka zachowując odstępy (placki urosną podczas smażenia, więc jednorazowo można smażyć ich 4 sztuki). Placki smażyć na niezbyt dużym ogniu, do czasu aż urosną i będą ładnie zrumienione (około 2,5 minuty).
Gdy placki podrosną (mniej więcej w drugiej połowie smażenia) włożyć w każdego placka po 2 grubsze plasterki truskawki.
Przewrócić placki na drugą stronę i smażyć do zrumienienia, przez około 2,5 minuty lub trochę krócej. Przed smażeniem następnej partii placków patelnię dobrze jest wyczyścić ręcznikiem papierowym lub gąbką.

Smacznego!

placuszki_z_truskawkami_1c

W wypiekaniu udział wzięli:

Agnieszka, Joanna, Grażyna, Bożena, Marzena, Marzena, Joanna,  Dorota, Angelika, Szóste Niebo, Magdalena

Opublikowane dnia 14 maja 2016 w DESERY, DLA DZIECI, ŚNIADANIA | 2 komentarze

Ryż na mleku kokosowym z pieczonym rabarbarem

Pieczony rabarbar! Mmm… Razem z wanilią i cukrem tworzy cudowną kompozycję smakową. Idealnie kwaśną, idealnie słodką. Taki pieczony rabarbar to cudowny dodatek do owsianek, kaszek czy puddingów ryżowych. Z powodzeniem może pojawić się na stole jako śniadanie, kolacja czy nawet deser! Jeśli dodatkowo użyjemy rabarbaru o intensywnie czerwonych łodygach to uzyskamy danie, które nie tylko świetnie smakuje, ale też dobrze wygląda. Rabarbar, który ma zielono- różowe łodygi też dobrze smakuje, ale wizualnie sprawdza się trochę gorzej.

Dzisiaj Natalia zdecydowała, że będziemy jeść ryż więc do rabarbaru przygotowałam brązowy ryż na domowym mleku kokosowym. O tej porze roku można u nas kupić młode kokosy, od których jestem wręcz uzależniona! Przepyszna jest zarówno woda kokosowa, jak i miękki, delikatny miąższ. Tak na dobrą sprawę wodę wypijam od razu, a świeży miąższ wyjadam łyżką prosto z kokosowej skorupy.

Muszę się Wam pochwalić, po serii prób, nauczyłam się otwierać kokosy w sposób bardziej cywilizowany niż we wpisie o mleku kokosowym. Ścinam stożkowatą końcówkę kokosa, wbijam nóż pod skosem (trochę stukam gumowym młotkiem w trzonek noża) i podważam. Otwarte! Ewidentnie ewoluuję.

PS. Młode kokosy kupuję w Almie (14,99zł) lub w Lidlu (9,99zł). W Lidlu tylko raz trafiłam. Jak jeszcze gdzieś można kupić, to koniecznie dajcie mi znać.

pudding_ryzowy_z_rabarbarem_1a

Składniki:

  • 1 pełna szklanka ryżu (użyłam brązowego, okrągłego)
  • miąższ z 1 młodego kokosa (lub 1 puszka mleczka kokosowego)
  • 2 szklanki wody
  • 1-2 łyżki brązowego cukru
  • 10-13 łodyg rabarbaru (jak najcieńszych, żeby nie trzeba go było obierać lub 5 dużych łodyg)
  • 3 czubate łyżki brązowego cukru
  • 1 laska wanilii
  • 1/4 szklanki wody

pudding_ryzowy_z_rabarbarem_1e

pudding_ryzowy_z_rabarbarem_1f

pudding_ryzowy_z_rabarbarem_1g

Przygotowanie:

  1. Rabarbar umyć, pokroić na małe kawałeczki, wymieszać z cukrem i umieścić w naczyniu do zapiekania. Laskę wanilii rozciąć wzdłuż, nożem wyciągnąć nasionka, dodać do rabarbaru, wymieszać. Puste laski wanilii również dodać do rabarbaru. Na dno naczynia wlać odrobinę wody, tylko tyle by dno było delikatnie zakryte. Piec w 180 stopniach C przez ok. 25-30 minut. Zamieszać od czasu do czasu.
  2. Młodego kokosa otworzyć, odlać wodę kokosową i za pomocą łyżki wyciągnąć miąższ. Kokosowy miąższ umieścić w blenderze wraz z 2 szklankami wody. Zblendować na gładką masę. Mleko można odcedzić, ja jednak dodałam całość do opłukanego pod bieżącą wodą ryżu. Dodać cukier.
  3. Ryż gotować na małym ogniu, mieszając co jakiś czas aby nie przywarł do dna. Jak płyn odparuje dodać wodę ok. pół szklanki i gotować, ciągle mieszając. Czynność powtarzać aż do całkowitej miękkości ryżu. Czas gotowania zależy od użytego ryżu, orientacyjny czas gotowania podany jest na opakowaniu. U mnie ok. 25-30 minut.

Gotowy ryż przekładać do miseczek i podawać z upieczonym rabarbarem.

Smacznego!

pudding_ryzowy_z_rabarbarem_1c

pudding_ryzowy_z_rabarbarem_1b

Komentarze (2)

Opublikowane dnia 8 maja 2016 w DANIA GŁÓWNE, WEGETARIAŃSKIE | 4 komentarze

Kasza gryczana z warzywami. Jak polubiłam kaszę?

Przygoda z tym daniem zaczęła się niewinnie. Na śniadanie podsmażyłam z czosnkiem kilka pieczarek, potem w akcie ogarniania i porządkowania lodówki dodałam resztkę szpinaku i kilka pomidorków koktajlowych.
Standardowo takie podsmażane warzywa zjadam z chlebem, ale tego dnia dodałam do dania resztkę ugotowanej kaszy gryczanej. Sama nawet nie spodziewałam się, że takie przypadkowe danie aż tak mi posmakuje! Jeszcze tego samego dnia dokupiłam brakujące składniki i podałam dokładnie to samo na kolację. Pomyślałam sobie, że musicie tego spróbować więc kolejnego dnia przygotowałam danie po raz kolejny. Zdjęcia niestety nie wyszły bo za oknem zrobiło się buro i ponuro. Następnego dnia zrobiłam kolejną przymiarkę do zdjęć, które znów nie wyszły.

Do zdjęć powróciłam kilka dni później. Nawet od najlepszych dań trzeba sobie zrobić przerwę. Koniec końców zdjęcia są, przepis jest. W trakcie kolejnych przymiarek, przepis nieco ewoluował. Bardzo spodobał mi się dodatek prażonych pestek słonecznika. Ostatniego dnia zdjęć dodałam również kilka szparagów, akurat jest na nie sezon.

kasza_gryczana_z_warzywami_1a

Jak polubiłam kaszę gryczaną?

  1. Powiem Wam szczerze, że przez większość życia unikałam kaszy gryczanej i zaprzyjaźniłam się z nią dopiero kilka lat temu. Oswojenie się z nią nastąpiło dzięki kaszy gryczanej, ale nieprażonej, która jest delikatniejsza w smaku. Początkowo kupiłam ją z myślą o daniach dla córeczki, ale szybko stwierdziłam, że jest całkiem ok.  Zaczęłam od kaszy krakowskiej, czyli kaszy gryczanej nieprażonej, połamanej na małe kawałki. Dodawałam ją do zup, np. do zupy na króliku. Z czasem ta kasza na stałe zagościła na naszym stole. Najpierw była więc kasza krakowska, szybko potem dołączyła do niej kasza gryczana nieprażona i dopiero na samym- prażona.  Napisałam to z myślą o tych wszystkich, którzy mają kaszowstręt- spróbujcie nieprażonej. Trzeba szukać w większych sklepach lub po prostu kupić online.
  2. W czasach, gdy chodziłam do szkoły podstawowej, byłam zapisana na obiady do szkolnej stołówki. Najbardziej traumatycznie pamiętam barszcz ukraiński z różowymi grochami wielkości dorodnego chrabąszcza oraz brązową kaszę gryczaną w burym sosie. Była najbardziej nieapetycznym daniem w całym stołówkowym menu. A przecież nie od dzisiaj wiadomo, że człowiek je też oczami! Dania powinny być kolorowe i atrakcyjne. Warto więc o tym pamiętać, jeśli chcemy zachęcić kogoś do jedzenia.
  3. Jeszcze jedna rzecz, którą chciałabym się z Wami podzielić. Łatwiej jest przekonać się do dań, w których występują znane i lubiane przez nas składniki. To właśnie one, jako pierwsze, powinny rzucać się nam w oczy.  Spójrzcie na danie z kaszą, to pomidory, pieczarki i szpinak są na pierwszym planie. Kasza jest dodatkiem. Warto o tym pamiętać, gdy chcemy kogoś zachęcić do spróbowania czegoś nowego.

Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis będzie dla Was pomocny, a danie pokochacie tak samo mocno jak ja. Dajcie znać w komentarzu czy udało mi się Was przekonać.

kasza_gryczana_z_warzywami_1d

Składniki:

  • 2 szklanki kaszy gryczanej
  • 2 garści szpinaku (małe listki, duże pokrój)
  • 8 pieczarek
  • 1 gałązka pomidorków koktajlowych
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
  • 3 łyżki pestek słonecznika
  • 2 łyżki oleju/ oliwy
  • sól, pieprz
  • plasterek cytryny
  • w sezonie do podsmażanych pieczarek można dodać 3-4 szt szparagów, pokrojonych na 3cm kawałki

ponadto: natka pietruszki, koperek

kasza_gryczana_z_warzywami_1c
Przygotowanie:

  1. Kaszę ugotuj wg przepisu na opakowaniu.
  2. Na patelni rozgrzej olej, dodaj tymianek, szczyptę soli, świeżo zmielony pieprz i posiekany czosnek. Po niecałej minucie dodaj pokrojone w plasterki pieczarki i smaż je dopóki się nie zezłocą. Mieszaj, aby pieczarki równomiernie się zezłociły. Dodaj szpinak i pomidorki koktajlowe. Całość trzymać na ogniu do czasu aż szpinak zmięknie i straci objętość.
  3. Na suchej, rozgrzanej patelni zezłocić pestki słonecznika. Dodać je do warzyw. Doprawić solą i pieprzem w razie potrzeby. Dodać sok z cytryny.

Warzywa podawać z kaszą. Posypać posiekanym koperkiem lub natką pietruszki.

Smacznego!

kasza_gryczana_z_warzywami_1b

Komentarze (4)

Opublikowane dnia 28 Kwi 2016 w DANIA GŁÓWNE, WEGETARIAŃSKIE | 2 komentarze

Kapusta wigilijna z grzybami

Tak wiem, jest końcówka kwietnia, lada moment majówka, a ja z kapustą wigilijną wyskakuję. Otóż dla mnie jest to moment idealny aby zaprezentować jedno z obowiązkowych dań na naszym stole Wigilijnym. Od grudnia minęło już kilka miesięcy, zdążyłam odpocząć już od śledzi, kapusty, pierogów i jestem gotowa jeść je na nowo; zwłaszcza, że w prognozie pogody zapowiadają zimną majówkę. W sobotę mam zaplanowane obsiewanie działki warzywami więc ciepła kapusta będzie idealna na rozgrzanie. U mnie robi się ją dokładnie w sposób opisany poniżej. Oczywiście płynna jest granica proporcji leśnych grzybów do pieczarek, w zależności od tego czym akurat dysponujemy. Na Wigilię dominują prawdziwki i podgrzybki, ale w pozostałe dni roku nie ma to większego znaczenia. A jak wygląda kapusta u Was w domach? Dodajecie żurawinę lub inne składniki, których u mnie się nie stosuje do kapusty? Dajcie znać w komentarzu.

Kapusta wigilijna
Komentarze (2)

Opublikowane dnia 22 Kwi 2016 w DESERY, DLA DZIECI, WEGETARIAŃSKIE | 3 komentarze

Deser migdałowo-daktylowy

Tylko dwa składniki są potrzebne do przygotowania podstawowej wersji tego deseru. Migdały i daktyle. Migdały sprawiają, że deser jest treściwy, a daktyle nadają mu słodyczy. Podstawowa wersja to wersja dziecięca, taki lajcik gwarantujący satysfakcję, że dobrze karmisz swoje dzieci. Stuningowana wersja dziecięca może być oprószona kakao, startą czekoladą lub polana roztopioną czekoladą. Czekolada zawsze minimalizuje poziom nieufności wobec nowości, zwłaszcza tych, które są w brązowym kolorze. Teraz przejdźmy do wersji rodzicielskiej- idealnie, po prostu perfekcyjnie do tego deseru pasują rodzynki namoczone w rumie. Razem powstaje coś absolutnie przepysznego! Czekoladoholicy mogą dodatkowo polewać deser czekoladą, a co! Po zblendowaniu składników deser ma konsystencję gęstej pasty, dlatego dobrze wygląda nakładany gałkownicą do lodów. Ewentualnie, po schłodzeniu w lodówce, można ulepić z niego kuleczki a następnie obtoczyć je w kakao. Powstaną takie jakby trufle.

deser_migdalowo_daktylowy_1b
Komentarze (3)

Opublikowane dnia 18 Kwi 2016 w WEGETARIAŃSKIE, ZUPY | 4 komentarze

Zupa pomidorowa z pikantną, chrupiącą ciecierzycą

Kocham pomidorową! To jedna z moich ulubionych zup z czasów dzieciństwa (Mamo, robisz najlepszą!). Przez wiele lat przez myśl mi nie przeszło, żeby w jakiejkolwiek restauracji zamówić pomidorową. Zawsze szukałam czegoś nowego, co zaskoczyłoby moje kubki smakowe. Jednak pewnego razu, wpadłam do restauracji zmarznięta i głodna. Do zjedzenia na już, bez czekania był rosół, pomidorowa i krem z borowików. Wybrałam pomidorową. To była moje ogromne zaskoczenie. Pikantna, gęsta, z kawałeczkami pomidorów. Bez makaronu, bez ryżu, bez kaszy. Wspaniała! Od tamtej pory nastąpiło wielkie eksperymentowanie z pomidorowymi i dodatkami. Tak powstała między innymi kremowa zupa z pieczonych pomidorów, zapiekana z mozzarellą. Od tamtej pory sprawdzam jak w zupie sprawują się najróżniejsze dodatki- włoskie ravioli, kładzione kluski ze szpinakiem czy chrupiąca ciecierzyca. I właśnie dzisiaj zapraszam Was na przepis na pomidorową z pikantną, chrupiącą ciecierzycą. W sezonie warto skorzystać ze świeżych pomidorów, a poza sezonem te z puszki sprawdzą się równie dobrze.

Zupa pomidorowa z ciecierzycą
Komentarze (4)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...